Pamiętam pierwsze dni po powrocie ze szpitala z maleńką Alusią. Czekało już naszykowane łóżko, obiad i inne udogodnienia. Na każde stęknięcie Alicji, zaraz zjawiał się ktoś do pomocy. Byłam po cc i otoczono mnie opieką, służono pomocą, abym mogła spokojnie dojść do siebie.
A dochodziłam dość długo.
Tym razem, gdy wróciłam ze szpitala z Amelką, leżałam tylko 15 minut dziennie po to, aby wietrzyć ranę po cc. Nie było czasu i potrzeby na leżakowanie w łóżku. Jakoś tak szybko wróciłam do sił. Początkowo miałam tylko problem ze wstawaniem ale, jak już się udało, śmigałam całkiem sprawnie. Dużo czasu pochłaniała Amelia. Gdy spała, musiałam poświęcić czas Alicji. Do tego ugotować obiad, uprać, uprasować - codzienność. Najgorsze chwile, kiedy mała wisiała ponad godzinę na piersi a starsza prosiła o zabawę, podanie jakiejś gry, spacer... Z jednej strony małe bezbronne dzieciątko, które uczy się pić mleko od mamy, z drugiej zaś przepełniona energią pięciolatka, która musi tą energię uwolnić. Było mi przykro, że nie mogę poświęcić każdej z córek tyle czasu, ile bym chciała. Doba ma tylko 24 godziny. A i spać kiedyś trzeba. Ale nikt nie mówił, że będzie łatwo. Mam nadzieję, że już wkrótce wszystko się unormuje. Stworzymy sobie swój plan dnia i czasu starczy na wszystko. Dziś to niemożliwe, bo wszystko jest zależne od apetytu Amelii i tego jak długo swój głód będzie w danej chwili zaspokajać :) Podziwiam mamy bliźniaków, dzieci rok po roku, lub po prostu mamy całej gromady.
Gdy byłam na wizycie kontrolnej z Amelią, lekarka powiedziała mi o przypadku, kiedy to pewna mama musiała zrezygnować z karmienia piersią. Jej starsza córka, tak bardzo potrzebowała jej uwagi akurat w trakcie karmienia. Miała setki spraw, pytań, próśb ..., aż mama nie wytrzymała już psychicznie, nie miała pomocy, więc się poddała.
My nadal się uczymy karmienia piersią, walczymy i nie chcemy się poddać, choć czasem taka myśl przychodzi do głowy. Wtedy sobie tłumaczę, że za wiele przeszłam aby się poddać. To najlepsze co mogę dać mojej córce.
Autorem sesji jestem ja :)
Może zdjęcia nie są doskonałe. Zważywszy jednak na czas wykonania (łącznie z ubieraniem dziewczyn 15 minut) oraz na dość niecierpliwe modelki, wyszły całkiem całkiem :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz