Zbliżają się 5 urodziny mojej pierworodnej. Z tej właśnie okazji zorganizowaliśmy kinder garden party :)
Pogoda dopisała, choć dzień wcześniej oraz dzień po imprezie, było zimno, ciemno i mokro.
To tak, jakby wyjątkowo dla Aluni, w ten dzień zaświeciło słonko. Oczywiście, przygotowałam wiele gier i zabaw, w razie, gdyby jednak pogoda nas zaskoczyła. Na szczęście się nie przydały. (Jeśli ktoś z Was poszukuje gier i zabaw na przyjęcie dla dzieci, zamieszczę w osobnym poście).
Przewidziałam brak zainteresowania jedzeniem, przygotowałam więc trochę słodyczy, ukochaną przez dzieci niezdrową colę (tak, pozwalam się od wielkiego dzwona napić córce coli) oraz wodę.
I najważniejsza rzecz - mąż rozłożył wielki dmuchany plac zabaw.
I tyle. Z krótką przerwą na malowanie twarzy i na tort, dzieci szalały przez kilka godzin na placu zabaw. A my dorośli, mogliśmy napić się kawy, winka, pogadać. Było wspaniale.
Alicja powiedziała, że to najlepsze urodziny w jej życiu. Dostała wspaniałe prezenty, którymi cieszyła się dopiero następnego dnia. Uwielbiam patrzeć na szczęście mojego dziecka. Warto było poświęcić czas na przygotowanie tego przyjęcia.
Kotek Hello Kitty - dzieło mamy
Przyczep ogon osiołkowi
Na dworze wiało, więc dmuchanie świeczek w domku
Zabawa trwa
Mama się bawi
I tata się bawi
Czasem trzeba odpocząć
Rewanż :)
Przyszedł czas na zabawę prezentami (a to tylko część z nich)
Wszystkim, którzy byli, dziękujemy za miłą zabawę :*


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz